Dwa tygodnie pod Meltemi

Print
PDF
Article Index
Dwa tygodnie pod Meltemi
Na zachód
Na północ
Na pych
Podsumowanie
All Pages
There are no translations available.

muciachy01Kiedy przez bulaj podchodzącego do lądowania samolotu zobaczyłem morze przez plecy przeszły mi ciarki. Zgodnie z prognozami Meltemi wiało potężnie, z siłą pewnie ok. 7-8B, co gorsza niemal dokładnie prostopadle do osi pasa lotniska na Rhodos. Z tej wysokości, przez malutki bulaj trudno było jednoznacznie ustalić prędkość wiatru. Zastanawiałem się jak jacht, który czeka już na nas w marinie będzie zachowywał się w takiej pogodzie? Jak poradzi sobie przy wysokiej fali, czy takielunek wytrzyma? A pilot, czy podoła posadzić samolot na pasie zupełnie nieosłoniętym od wiatru, którego siła może przekraczać 30 węzłów? Jacht jest już dość stary, a Grecy nie należą do armatorów starannie dbających o stan techniczny swojej floty. Na zdjęciach satelitarnych okolic lotniska nadal doskonale widać wrak Airbusa A300, który rozbił się tu w marcu 1999 roku. Nie lubię być pasażerem nie mającym zupełnie wpływu na bieg wypadków, niczym worek ziemniaków na pace ciężarówki…

Pilot delikatnie posadził samolot na pasie i już po chwili odbieraliśmy z taśmy nasz bagaż. Przed terminalem szybko policzyliśmy, że przy 7 osobach podróż dwiema taksówkami to niemal identyczny koszt jak autobusem, więc bez wahania wybraliśmy wygodniejszy środek transportu. Zachwyciła mnie, widoczna tu na każdym postoju taksówek, rozpiska cen kursów. Z miejscowości X do Y kurs kosztuje Z i kropka. Żadnego targowania, naciągania, żadnych wątpliwości czy się nie przepłaciło i czy należy kierowcy dorzucić coś ekstra.