| 13 June 2010
Moja przygoda z żeglarstwem zaczęła się stosunkowo późno. Nigdy nie trafiłem na harcerski obóz żeglarski. Nigdy nie wziąłem udziału w jakiejś wyprawie w czasie studiów.
Żeglarstwo wydawało się czymś odległym i elitarnym. Przez wiele lat wydawało się nawet, że moją pasją będą góry.
Chciało by się powiedzieć, że wszystko zaczęło się przypadkowo - choć oczywiście przypadków nie ma ;)
Jak to się zaczęło? Chyba w czasie pewnych wakacje na Sycylii, gdy z pewną nutą zawiści, obserwowałem jachty i ich załogi. Potem już w domu, przyszła niespodziewana oferta próbnej prenumeraty czasopisma żeglarskiego.
Pojawiła się myśl: może żeglarzem nie trzeba się urodzić... może nie trzeba być milionerem by spędzić wakacje na jachcie.
Mój pierwszy rejs morski był dość typowy. Jak wielu polskich żeglarzy ponownie odkryłem Chorwację. Trasa, dziś wręcz klasyczna: Split - Dubrownik.
Wtedy coś się we mnie zmieniło. Trudno powiedzieć co było przyczyną?
- Nocne zmaganie ze strugami deszczu i wciąż rosnącym przeciwnym wiatrem;
- Kolacja w małej lokalnej restauracji, do której (chyba) można się było dostać jedynie pontonem;
- Widok rozgwieżdżonego nieba w małej zatoczce, w czasie wachty kotwicznej;
- A może ostatni dzień, gdy wracając już do Splitu, nasz skipper zasnął wciąż zmęczony po "kolacji" z poprzedniego wieczoru. Cała załoga gdzieś zniknęła. Wtedy ja - kompletny laik - chwyciłem za ster i przez wiele godzin samotnie prowadziłem nasz statek do macierzystego portu ;)
Okazało się, że żeglarstwo nie jest trudne. Nie trzeba płynnie mówić po Kaszubsku, by zrozumieć co do czego służy. Nie trzeba znać się na wszystkim, by stać się naprawdę pomocnym członkiem załogi.
Dla mnie rozpoczęła się wielka przygoda. Lata nauki, na kursach i coraz bardziej ambitniejszych rejsach. W końcu po 5 latach - zaledwie, czy też aż, trudno osądzić - sam zostałem kapitanem.
Dla każdego żeglarstwo jest jednak czymś zupełnie innym:
- Jedni uczestniczą w regatach i dalekich wyprawach - inni mówią, że nigdzie oprócz jachtu "nie można się tak wybyczyć".
- Jedni liczą wyłącznie mile i godziny - inni czytają o kolejnych odwiedzanych atrakcjach turystycznych, sami przy okazji będąc atrakcją turystyczną dla "szczurów lądowych".
- Jedni zajmują się nawigacją i zdobywaniem patentów - inni całe życie pływają jako załoga, czy wręcz pasażerowie.
- Dla jednych to okazja by spędzić wakacje z całą rodziną - dla innych to pretekst do męskiego wypadu z kumplami.

Żeglarstwo jest tym wszystkim i tysiącem innych rzeczy. Jednocześnie za każdym razem jest czymś nowym - nie ma dwu takich samych rejsów.
Zawsze jest to przygoda. Wyprawa w nieznane, poza horyzont, gdzie nie prowadzą nas żadne utarte drogi.













